Pierwsze dwa dni spędziliśmy na torze w Wietrznicach. Woda była
spora - ze względu na powodziowy niemal
stan Dunajca. Tor zrobił się ciekawy nie tylko dla początkujących kajakarzy.
Później zgodnie z planem pojechaliśmy na Białkę. Tu też woda dopisała.
Niestety jak zwykle w takich
okolicznościach pogoda była paskudna. No ale cóż, albo się chce pływać,
albo opalać.
Jeden dzień powięciliśmy całkowicie na zabawę w odwoju na Białce. Może
na początku była to bardziej
walka o życie niż zabawa, ale za to później...
W ostatni dzień pojechaliśmy zmierzyć się z trochę większą wodą - na
tor w Liptovskim Mikulasu.
Ale po drodze okazało się, że na rzece Biela jest wyjątkowo wysoki
stan wody. Ekipa podjęła więc
szybką decyzję (szybką to znaczy że mogli się dłużej zastanawiać:)
- zamiast Liptovskiego płyniemy
Bielę. Później okazało się, że wszyscy byli z tego nadzwyczaj zadowoleni.
Biela:
To? A może pojedziemy na rzekę górską? - mówią niektórzy na początku
A dalej jest tak
FastFood pod drzewkiem
Płynie Jacek. Reszta oczywicie asekuruje.
FastFood
na jednym z licznych slapów